Osoby z niepełnosprawnością, które chcą drogą elektroniczną złożyć wniosek o udzielenie wsparcia finansowego ze środków PFRON, a nie posiadają odpowiedniego sprzętu, mogą zrobić to w Ośrodku Pomocy Społecznej w Andrychowie, korzystając z przygotowanych dla nich tabletów.
Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, chcąc zwiększyć dostępność wsparcia dla osób z niepełnosprawnościami, uruchomił SOW – System Obsługi Wsparcia finansowanego ze środków PFRON, w ramach którego Ośrodek Pomocy Społecznej otrzymał tablety, by umożliwić na miejscu osobom niepełnosprawnymelektroniczne składanie wniosków dotyczących wsparcia finansowego ze środków PFRON. System daje możliwość osobom z niepełnosprawnością, by drogą internetową uzyskać informacje, złożyć wniosek, zapoznać się ze wzorem umowy. Jednocześnie pozwala na sprawną weryfikację wniosków osób indywidualnych i instytucji. Od 1 stycznia 2020 roku za pośrednictwem systemu SOW można złożyć wniosek dotyczący dofinasowania turnusu rehabilitacyjnego, a także przedmiotów ortopedycznych ze środków PFRON.
Tablety dostępne dla osób niepełnosprawnych w Ośrodku Pomocy Społecznej w Andrychowie, od poniedziałku do piątku, w godz. od 7.00 do 15.00.
Starasz się stosować do rekomendacji, by ograniczyć wyjścia z domu na zakupy i robisz to np. wyłącznie raz lub dwa razy w tygodniu. Niestety przy okazji kupujesz jednorazowo znacznie większe ilości alkoholu, niż w czasach sprzed pandemii. Efekt? Pijesz więcej.
Marcin, 34-letni pracownik korporacji,
od dwóch miesięcy pracuje zdalnie. – Praktycznie nie wychodzę z tej swojej
kawalerki – przyznaje. – Co rano siadam przed laptopem, a kątem oka widzę w
rogu kuchni stertę czteropaków piwa. Kupuję naraz po 6-7 zgrzewek, żeby nie
wychodzić do sklepu za często. W ciągu tygodnia zapasy szybko się kończą, bo
piję do obiadu, do kolacji, a później sam nie wiem, kiedy otwieram kolejne
puszki przed telewizorem – opowiada Marcin. Jak dodaje, dziś nie ma poczucia,
że traci kontrolę nad swoim piciem, ale bierze pod uwagę, że po powrocie do
normalnego trybu życia trudniej będzie mu zmienić niekorzystny nawyk.
– Ktoś, kto dzisiaj pije alkohol
na poziomie niskiego ryzyka może w wyniku różnego rodzaju okoliczności
zwiększyć swoje picie do poziomu wysokiego ryzyka. Ktoś, kto dziś pije
ryzykownie lub szkodliwie może na tyle ograniczyć swoje picie, aby radykalnie
zmniejszyć wynikające z niego szkody – uważa Jagoda Fudała, kierownik Działu
Lecznictwa Odwykowego i Programów Medycznych Państwowej Agencji Rozwiązywania
Problemów Alkoholowych.
PARPA zachęca do tego, by
kontrolować picie – tym bardziej w czasie epidemii, gdy ważne jest dbanie o
odporność organizmu. Alkohol ma negatywny wpływ na system odpornościowy, w tym
także odporność na zakażenie koronawirusem. Jak zatem ograniczyć ilość
spożywanego alkoholu? Można skorzystać z pięciu sprawdzonych sposobów.
1. Poznaj limity i nie przekraczaj ich.
Światowa Organizacja Zdrowia podkreśla, że nie ma bezpiecznej dawki – istnieją jednak limity spożywania alkoholu o niskim poziomie ryzyka szkód (różne w zależności m.in. od płci). Przykładowo mężczyzna, który pije kilka razy w tygodniu, nie powinien dziennie przekraczać granicy 40 g czystego alkoholu – czyli nie powinien pić więcej niż 2 półlitrowe butelki piwa lub 2 kieliszki wina (o pojemności 200 ml każdy) lub 120 ml wódki. W ciągu tygodnia panowie nie powinni wypijać więcej niż 280 ml stuprocentowego alkoholu (tyle znajduje się np. w 13 półlitrowych butelkach piwa, 0,8 l wódki czy nieco ponad 3 butelkach wina). Dla kobiet limit ustalony przez WHO jest o połowie mniejszy. Uwaga – wypicie podanych dawek alkoholu jednorazowo nie jest bezpieczne!
2. Podczas picia alkoholu przestrzegaj wcześniej ustalonych zasad.
Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych zaleca, by osoby chcące ograniczyć picie wyznaczyły sobie pewne reguły i stosowały się do nich. Dla wielu osób to łatwiejsze rozwiązanie niż natychmiastowa rezygnacja z alkoholu. Pij wolno i małymi łykami. Pomiędzy poszczególnymi drinkami sięgaj po napoje bezalkoholowe. Nie zaczynaj picia z pustym żołądkiem. Zamień mocny alkohol na słabszy.
3. Nie rób zapasów alkoholu.
Rzadsze wizyty w sklepie mogą być pokusą do zakupu większej ilości alkoholu. Eksperci przestrzegają przed takim działaniem. Widok ustawionych na półce butelek z winem czy sterta czteropaków piwa to zachęta, której wielu osobom trudno się oprzeć. Z robienia zapasów warto zrezygnować także dla dobra dzieci, by dawać im dobry przykład.
4. Poproś bliskich o wsparcie.
Jeśli ktoś w Twoim otoczeniu ma zwyczaj namawiania do wspólnego picia (a w dobie koronawirusa coraz bardziej popularne stają się spotkania online przy alkoholu), nie wstydź się poprosić, by na jakiś czas „odpuścił”. Łatwiej będzie Ci uzasadnić swoją prośbę, jeśli sięgniesz po pozytywne argumenty, np. „Wiesz, zaniedbałem się trochę przez tę epidemię, zamierzam teraz lepiej się odżywiać i ograniczam picie, bo alkohol ma mnóstwo kalorii”. Jeśli zazwyczaj pijesz z domownikami, np. podczas wieczornego oglądania telewizji, zaproponuj trzeźwą alternatywę – zamiast otwierać butelkę wina przetestujcie np. przepisy na pyszne, bezalkoholowe koktajle z egzotycznych owoców. Dzięki temu podczas oglądania filmu nie będzie brakować Wam rytuału „popijania” czy choćby wyrobionego nawyku trzymania w ręku szklanki.
5. W wybrane dni zachowaj abstynencję.
Ważne, by w ciągu tygodnia
wyznaczyć sobie minimum dwa dni bez picia choćby łyka alkoholu (najlepiej pod
rząd). Istotne jest to, by być ze sobą szczerym i nie naginać ustalonych zasad
– jeden, nawet słaby drink czy szklanka piwa to już złamanie abstynencji.
Na koniec warto podkreślić, że w
niektórych wypadkach konieczne jest nie tylko ograniczenie, ale całkowita
rezygnacja z picia alkoholu – i to nie tylko w czasie epidemii. Dotyczy to
przede wszystkim kobiet w ciąży i matek karmiących (negatywny wpływ alkoholu na
zdrowie dziecka został wielokrotnie udowodniony), a także młodzieży i osób
przyjmujących leki. Z alkoholu powinni zrezygnować także rodzice, którzy
opiekują się dziećmi – w trosce o ich bezpieczeństwo.
„Kiedyś piłem tylko w weekendy, teraz zdarza mi się to każdego dnia”. Brzmi znajomo? Wiele osób w czasie epidemii częściej sięga po alkohol. Sprzyja temu życie w izolacji, brak obowiązku stawiania się w pracy wcześnie rano, odwożenia i przywożenia dzieci ze szkoły.
– Jestem zżyta z koleżankami z
biura, a teraz nie możemy się widywać. Dlatego praktycznie co wieczór umawiamy
się na wideorozmowę przy winie – opowiada 32-letnia Kasia. Przyznaje, że
spotkania nie kończą się na jednym kieliszku i rano coraz częściej budzi się z
kacem. – Przed epidemią też mi się to zdarzało, bo jestem raczej imprezowym
typem. Ostatnio jednak mnie zmroziło, kiedy na służbowej wideorozmowie, w samo
południe, jedna z koleżanek była ewidentnie na rauszu, a z pola widzenia
kamerki zapomniała usunąć drinka! Inne dziewczyny też to zauważyły. Nie
wiedziałyśmy, jak się zachować, i po prostu przemilczałyśmy tę sprawę. Po
zastanowieniu stwierdziłam, że czas trochę przyhamować z piciem, bo to może się
wymknąć spod kontroli.
Statystyki sprzedaży alkoholu
poszybowały w górę na całym świecie. Zagraniczna prasa pisze o „happy hours”,
które przeniosły się z barów i pubów do mieszkań. Drinki pite przed ekranami
laptopów i tabletów zyskały nawet własną nazwę – „quarantini” (internauci
prześcigają się w pomysłach na sporządzenie alkoholowych koktajli).
Faktem jest, że od wybuchu
pandemii w Australii odnotowano wzrost wydatków na napoje wysokoprocentowe o
34% w porównaniu do analogicznego okresu w 2019 r., w Wielkiej Brytanii
spożycie napojów alkoholowych wzrosło o 30%, a w Belgii – o 10-15%. W Kanadzie
badanie opinii publicznej wykazało, że 25% respondentów w grupie wiekowej 35-54
lat oraz 21% przedstawicieli młodszej grupy (18-34 l.) zwiększyło ilość
konsumowanego alkoholu.
Jak piją Polacy w czasie epidemii
Są już dostępne wyniki pierwszego
etapu badań zrealizowanych przez zespół prof. Jana Chodkiewicza z Instytutu
Psychologii Uniwersytetu Łódzkiego, których celem jest m.in. zdobycie wiedzy o
używaniu substancji psychoaktywnych (szczególnie alkoholu) w okresie pandemii.
Okazało się, że prawie 30% badanych pije ryzykownie alkohol.
Co to znaczy? Ta grupa Polaków
pije za dużo i za często, w dodatku w nieodpowiedniej sytuacji. Przykładem są
osoby, które po wybuchu epidemii przeszły na pracę zdalną, a na biurku obok
laptopa stawiają w ciągu dnia butelkę z winem lub piwem. Państwowa Agencja
Rozwiązywania Problemów Alkoholowych zwraca uwagę, że u osoby, która pije
ryzykownie, w przyszłości prawdopodobnie wystąpią szkody zdrowotne – o ile nie
ograniczy konsumpcji.
Światowa Organizacja Zdrowia
wyróżnia jeszcze dwa inne wzory spożywania alkoholu. Picie szkodliwe dotyczy
osób, u których alkohol spowodował już szkody – somatyczne, psychiczne i
społeczne. Z kolei uzależnienie to sytuacja, gdy picie alkoholu dominuje nad
innymi sprawami, kiedyś mającymi dla nas większą wartość. Osoba uzależniona
czuje silne pragnienie alkoholu. Traci kontrolę nad zachowaniami związanymi z
piciem (np. próbuje podjąć działania zmierzające do tego, by pić mniej, ale są
one nieskuteczne). Tolerancja na alkohol zwiększa się; ta sama dawka może nie
przynosić już oczekiwanego efektu.
Zrób test i poszukaj wsparcia
Jak ocenić swoje picie? W
autodiagnozie, a następnie podjęciu indywidualnej pracy nad ograniczeniem picia
pomocna może być platforma internetowa E-POP (E-Program Ograniczania Picia) (https://epop.pl/). Użytkownik zaczyna od wykonania
dwóch testów – tzw. Skali Picia Problemowego oraz testu AUDIT. To szansa, by
przyjrzeć się swojemu piciu, a jeśli okaże się, że stanowi ono problem –
osiągnąć sukces w ograniczeniu konsumpcji. Co istotne, korzystanie z aplikacji
i platformy www jest anonimowe i bezpłatne. Uczestnik może w każdej chwili
zrezygnować z udziału w programie. Aplikacja i platforma powstała we współpracy
Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych z Uniwersytetem
Jagiellońskim Collegium Medicum.
Jeśli zależy ci na osobistej rozmowie z profesjonalistą, możesz zadzwonić do dowolnej poradni leczenia uzależnień. Ich listę znajdziesz na stronie Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (http://www.parpa.pl/index.php/placowki-lecznictwa). W niektórych gminach pomimo epidemii działają wciąż punkty informacyjno-konsultacyjne, które mogą świadczyć pomoc telefonicznie lub online. Wsparcia psychologicznego udzielają także operatorzy infolinii dla osób dotkniętych skutkami COVID-19 pod numerami: 888 960 980, 888 900 980 (telefon Fundacji Vis Salutis czynny codziennie od 10 do 18).
Opowiadają nam o kłótniach, awanturach, poniżaniu, o przemocy fizycznej, która jest w ich domach, a od której teraz nie mają jak uciec. Często też słyszymy, że to najgorszy czas w ich życiu – informuje fundacja Dajemy Dzieciom Siłę, która prowadzi telefon zaufania.
W czasie epidemii konsultanci otrzymują aż dwa razy więcej wiadomości mailowych […]. Często to są wiadomości od dzieci i nastolatków, które mieszkają w rodzinach wielodzietnych, albo w kawalerkach. Obecna sytuacja jest dla nich nie do wytrzymania i to, co mogą zrobić, to zaszyć się gdzieś w kącie i napisać wiadomość.
Okres izolacji to dla części
Polaków prawdziwy koszmar. Dotychczas w wielu domach małżonkowie przez
większość tygodnia mijali się w drzwiach, wymieniali niezbędnymi informacjami.
W weekend każde było pochłonięte swoimi obowiązkami. Okazji, by wejść na „kurs
kolizyjny”, nie było zbyt wiele. Aktualna sytuacja diametralnie zmieniła
dotychczasowy porządek. Konieczność pracy z domu, nieustanne przebywanie ze
sobą często na niewielkim metrażu, brak stałych kontaktów z osobami z zewnątrz
oraz niepewność potęgują frustrację, która często objawia się agresją.
Tylko w ciągu pierwszego tygodnia
od wprowadzenia nakazu pozostawania w domach we Francji liczba interwencji z
powodu przemocy wzrosła o ponad 30%! Stres, odcięcie od znajomych, brak ruchu,
lęk o przyszłość – to wszystko powoduje ogromne napięcie, które bywa
rozładowywane na najbliższych. – Towarzyszy temu alkohol i dochodzi do takiej
mieszanki wybuchowej konfliktów. Przypominane są stare historie – mówił
inspektor Mariusz Ciarka z Komendy Głównej Policji.
Pracownicy telefonu zaufania
odbierają w ostatnim czasie rekordową liczbę połączeń dotyczących przemocy domowej.
Z danych działającego na zlecenie PARPA Ogólnopolskiego Telefonu dla Ofiar
Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” wynika, iż w okresie od stycznia do 24
kwietnia w Pogotowiu przeprowadzono blisko 600 rozmów więcej niż w analogicznym
okresie w roku ubiegłym. Na wzrost interwencji domowych w czasie pandemii
zwracają uwagę także policjanci. Obecna sytuacja sprawia, że ofiary często
cierpią w samotności. Nie mają szansy, by ktoś dostrzegł ich dramat. Dlatego
rola świadków jest teraz podwójnie ważna.
Zdarza się, że słyszymy za ścianą
krzyki i wyzwiska. Przemoc nie jest prywatną sprawą i należy reagować w takich
sytuacjach. Podczas awantur wielokrotnie cierpią dzieci, które teraz
pozostawione są bez jakiegokolwiek wsparcia – nie mają możliwości rozmowy ze
szkolnymi przyjaciółmi czy pedagogiem.
W sytuacjach niebezpiecznych
najlepiej wezwać policję. Jeśli sprawa nie wymaga natychmiastowej interwencji,
warto skontaktować się telefonicznie lub e-mailowo z Ogólnopolskim Pogotowiem
dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” działającym na zlecenie
Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych – tel. 800
120 002, e-mail: niebieskalinia@niebieskalinia.info.
Dyżurujący tam pracownicy zapewniają pomoc prawną i psychologiczną oraz
udzielają kompleksowego wsparcia świadkom przemocy. Telefon jest bezpłatny i
czynny całą dobę 7 dni w tygodniu.
Prawo chroni osoby pokrzywdzone.
Zgodnie z ustawą są one uprawnione do bezpłatnej pomocy medycznej,
psychologicznej oraz prawnej. Mogą także skorzystać z porad socjalnych,
zawodowych i rodzinnych. Przepisy umożliwiają zapewnienie osobie dotkniętej
przemocą w rodzinie bezpiecznego schronienia w specjalistycznym ośrodku
wsparcia dla ofiar. Pokrzywdzeni mogą także skorzystać z pomocy lekarza
pierwszego kontaktu i otrzymać bezpłatnie tzw. zaświadczenie o przyczynach i
rodzaju uszkodzeń ciała związanych z użyciem przemocy w rodzinie.
Znowelizowane przepisy nakazują
także sprawcy przemocy fizycznej zagrażającej życiu lub zdrowiu domowników
bezzwłocznie opuścić mieszkanie. Agresor dostanie także zakaz zbliżania się do
ofiar. Sankcje natychmiast wyegzekwuje policja, a sądy w błyskawicznym trybie
zajmą się sprawą.
– Mąż jest w ciągu już trzeci tydzień. Nie wiadomo, kiedy
będzie mógł wrócić do pracy i czy w ogóle będzie do czego wracać, bo właściciel
stolarni stwierdził, że jest na skraju bankructwa – mówi pani Ewa. Dodaje, że
na powrót męża do aktywności zawodowej bardzo liczy nie tylko ze względów
ekonomicznych. Praca pozwala Andrzejowi w miarę trzymać nałóg w ryzach – nawet
jeśli wieczorem się napije, rano musi wstać, ubrać się, pokazać ludziom. A w
czasie epidemii? Zmusza się do wyjścia tylko, jeśli kończy mu się alkohol.
Andrzej od lat zmaga się z chorobą alkoholową – z różnymi
skutkami. Jeśli chodzi na terapię, uczestniczy w mityngach, zdarzają się
dłuższe okresy abstynencji. Jednak wystarczy iskra zapalna: problemy finansowe,
śmierć jego ojca i Andrzej zupełnie się zapada. Zdarzało się już, że pani Ewa
dzwoniła do szefa i tłumaczyła nieobecność męża w pracy rozstrojem żołądka czy
pilną potrzebą zawiezienia teściowej do lekarza.
Obecna sytuacja jest dla rodziny szczególnie trudna (Ewa i
Andrzej mają troję dzieci). Adaś jest jeszcze mały – biega po całym domu i
przeszkadza Asi (8 lat) oraz Pawełkowi (12 lat) w domowych lekcjach. Pani Ewa
wychodzi do pracy w pobliskim sklepie. Dziećmi wówczas opiekuje się babcia, a zamroczony
od kilkunastu dni ojciec praktycznie nie wychodzi ze swojego pokoju, gdzie pije
bez kontroli. Czas pandemii wyzwolił podobne dramaty w wielu polskich
rodzinach. Niepewność, brak pracy i strach wpędzają w sidła nałogu osoby, które
wcześniej jakoś sobie z nim radziły. Rodziny z problemem alkoholowym mogą
jednak znaleźć pomoc nawet w czasie koronawirusa.
– Pandemia oraz problemy z nią związane mogą zaostrzać i
uwypuklać problem nadużywania alkoholu przez osoby bliskie. Mimo oczywistych
zmian podyktowanych obecną sytuacją
instytucje świadczące pomoc rodzinie z problemem alkoholowym funkcjonują
i można się do nich zwrócić z prośbą o rozmowę czy poradę – mówi Jolanta
Terlikowska, kierownik Działu do Spraw Rodziny i Młodzieży Państwowej Agencji
Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.
Osoby, które nie korzystały wcześniej z usług poradni
terapii uzależnienia od alkoholu z powodu picia bliskiej osoby, mogą
skontaktować się z poradnią najbliższą miejscu zamieszkania. Telefonicznie
uzyskają informację na temat możliwości umówienia wizyty oraz jej formy. Dane
teleadresowe placówek leczenia uzależnień można znaleźć pod adresem: http://parpa.pl/index.php/placowki-lecznictwa.
Ci, którzy przed wybuchem epidemii rozpoczęli terapię
współuzależnienia w poradni, mają możliwość jej kontynuowania. W związku z
ograniczeniami zalecane są rozmowy online lub telefoniczne. Szczegóły można
uzyskać, kontaktując się z właściwą placówką.
Rozwiązaniem jest także kontakt z lokalnym punktem
informacyjno-konsultacyjnym, który działa w wielu gminach i miastach.
Pracownicy poinformują o możliwych i dostępnych aktualnie formach wsparcia.