Ponad połowa badanych w okresie pandemii doświadcza natężonego stresu i pogorszenia stanu zdrowia psychicznego – wynika z raportu z pierwszej części badań „Życie w dobie pandemii” autorstwa zespołu prof. Jana Chodkiewicza z Uniwersytetu Łódzkiego. Choć badania nie są reprezentatywne (zostały przeprowadzone w internecie), nie ulega wątpliwości, że sytuacja jest niepokojąca.
– Koronawirus dotyczy nie tylko
ludzi zakażonych, ale także tych osób, których zdrowie psychiczne uległo
pogorszeniu w związku z pandemią. Mogą one np. częściej sięgać po alkohol lub
dopuszczać się przemocy domowej – podkreśla Katarzyna Łukowska, p.o. Dyrektor
Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.
Lekarstwo na stres?
Dorota drży o życie mamy, której
nie może odwiedzać – na dwa tygodnie przed wybuchem epidemii seniorka zakończyła
chemioterapię i jest w grupie osób najbardziej zagrożonych zakażeniem.
Grzegorz, recepcjonista, stracił pracę w drugim tygodniu po zamknięciu hoteli.
Krzysztof próbuje uratować swoją działalność gospodarczą, ale kolejne telefony
od klientów odwołujących zlecenia kompletnie wytrącają go z równowagi. Dorotę,
Grzegorza i Krzysztofa łączy nie tylko to, że żyją w stanie ogromnego napięcia,
ale też sposób, w jaki sobie próbują z nim poradzić. – Kiedy na koniec dnia
telefon przestaje dzwonić, a żona i córka już śpią, otwieram butelkę czegoś
mocnego. Dopiero po kilku drinkach czuję, że stres mi odpuszcza i dzięki temu
mogę zasnąć – przyznaje Krzysztof.
Jak podkreśla Katarzyna Łukowska,
p.o. Dyrektor PARPA obecna sytuacja sprzyja zwiększonemu spożyciu alkoholu. –
Do sięgania po niego skłania przedłużająca się sytuacja wysokiego poziomu
napięcia powodowanego lękiem o zdrowie i życie własne i swoich bliskich,
niepokojem o pracę, zarobki – a tym samym zaspokojenie podstawowych potrzeb
życiowych – podkreśla. Źródłem stresu jest także izolacja związana z
ograniczeniem kontaktów z ludźmi i poczucia wolności. Nasze utrwalone schematy
funkcjonowania, nawyki i rytuały zostały zburzone.
Alkohol to depresant
Niestety, poczucie ulgi i poprawy
nastroju, o jakim opowiada Krzysztof w odniesieniu do alkoholu, jest tylko
krótkotrwałe. Rzadko mówi się o tym, że alkohol jest tak naprawdę depresantem.
Tylko w pierwszej fazie po wypiciu działa pobudzająco. Czujemy się ożywieni i rozluźnieni,
czasem wręcz w euforii. Później daje o sobie znać działanie tłumiące,
przejawiające się znużeniem i spowolnieniem. Nadużywanie alkoholu prowadzi do
obniżenia nastroju, stanów lękowych, depresji i innych zaburzeń psychicznych.
Właśnie dlatego nie można traktować picia jako sposobu na radzenie sobie ze
stresem, który w czasie epidemii towarzyszy większości z nas.
Jak w zdrowy sposób redukować
napięcie? WHO namawia na to, by pomimo izolacji nie zapominać o aktywności
fizycznej. Nie pójdziemy na fitness ani na siłownię na świeżym powietrzu, ale
proste ćwiczenia z wirtualnym instruktorem możemy wykonać w domu, np. w rodzaju
przysiadów czy tzw. brzuszków.
Nie należy zaniedbywać relacji z
innymi ludźmi – wykorzystajmy czas w domu na zabawę z dziećmi, wspólne
oglądanie filmów (postawmy na komedie!). Umówmy się na wideorozmowę z
przyjaciółmi, jeśli czujemy się przytłoczeni problemami i nie radzimy sobie z
niepokojem. Rozmowa uświadomi nam, że nie jesteśmy z tym problemem sami – stres
towarzyszy teraz bardzo wielu ludziom; ważne, by umiejętnie redukować napięcie.
Wielu pomagają joga i techniki relaksacyjne, dla innych niezbędne będzie
profesjonalne wsparcie. Można je otrzymać m.in. na infolinii prowadzonej przez
Fundację Vis Salutis, świadczącą telefoniczną pomoc psychologiczną dla osób
dotkniętych skutkami COVID-19 (tel. 888 960 980, 888 900 980, codziennie w
godzinach 10:00-18:00).
Starasz się stosować do rekomendacji, by ograniczyć wyjścia z domu na zakupy i robisz to np. wyłącznie raz lub dwa razy w tygodniu. Niestety przy okazji kupujesz jednorazowo znacznie większe ilości alkoholu, niż w czasach sprzed pandemii. Efekt? Pijesz więcej.
Marcin, 34-letni pracownik korporacji,
od dwóch miesięcy pracuje zdalnie. – Praktycznie nie wychodzę z tej swojej
kawalerki – przyznaje. – Co rano siadam przed laptopem, a kątem oka widzę w
rogu kuchni stertę czteropaków piwa. Kupuję naraz po 6-7 zgrzewek, żeby nie
wychodzić do sklepu za często. W ciągu tygodnia zapasy szybko się kończą, bo
piję do obiadu, do kolacji, a później sam nie wiem, kiedy otwieram kolejne
puszki przed telewizorem – opowiada Marcin. Jak dodaje, dziś nie ma poczucia,
że traci kontrolę nad swoim piciem, ale bierze pod uwagę, że po powrocie do
normalnego trybu życia trudniej będzie mu zmienić niekorzystny nawyk.
– Ktoś, kto dzisiaj pije alkohol
na poziomie niskiego ryzyka może w wyniku różnego rodzaju okoliczności
zwiększyć swoje picie do poziomu wysokiego ryzyka. Ktoś, kto dziś pije
ryzykownie lub szkodliwie może na tyle ograniczyć swoje picie, aby radykalnie
zmniejszyć wynikające z niego szkody – uważa Jagoda Fudała, kierownik Działu
Lecznictwa Odwykowego i Programów Medycznych Państwowej Agencji Rozwiązywania
Problemów Alkoholowych.
PARPA zachęca do tego, by
kontrolować picie – tym bardziej w czasie epidemii, gdy ważne jest dbanie o
odporność organizmu. Alkohol ma negatywny wpływ na system odpornościowy, w tym
także odporność na zakażenie koronawirusem. Jak zatem ograniczyć ilość
spożywanego alkoholu? Można skorzystać z pięciu sprawdzonych sposobów.
1. Poznaj limity i nie przekraczaj ich.
Światowa Organizacja Zdrowia podkreśla, że nie ma bezpiecznej dawki – istnieją jednak limity spożywania alkoholu o niskim poziomie ryzyka szkód (różne w zależności m.in. od płci). Przykładowo mężczyzna, który pije kilka razy w tygodniu, nie powinien dziennie przekraczać granicy 40 g czystego alkoholu – czyli nie powinien pić więcej niż 2 półlitrowe butelki piwa lub 2 kieliszki wina (o pojemności 200 ml każdy) lub 120 ml wódki. W ciągu tygodnia panowie nie powinni wypijać więcej niż 280 ml stuprocentowego alkoholu (tyle znajduje się np. w 13 półlitrowych butelkach piwa, 0,8 l wódki czy nieco ponad 3 butelkach wina). Dla kobiet limit ustalony przez WHO jest o połowie mniejszy. Uwaga – wypicie podanych dawek alkoholu jednorazowo nie jest bezpieczne!
2. Podczas picia alkoholu przestrzegaj wcześniej ustalonych zasad.
Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych zaleca, by osoby chcące ograniczyć picie wyznaczyły sobie pewne reguły i stosowały się do nich. Dla wielu osób to łatwiejsze rozwiązanie niż natychmiastowa rezygnacja z alkoholu. Pij wolno i małymi łykami. Pomiędzy poszczególnymi drinkami sięgaj po napoje bezalkoholowe. Nie zaczynaj picia z pustym żołądkiem. Zamień mocny alkohol na słabszy.
3. Nie rób zapasów alkoholu.
Rzadsze wizyty w sklepie mogą być pokusą do zakupu większej ilości alkoholu. Eksperci przestrzegają przed takim działaniem. Widok ustawionych na półce butelek z winem czy sterta czteropaków piwa to zachęta, której wielu osobom trudno się oprzeć. Z robienia zapasów warto zrezygnować także dla dobra dzieci, by dawać im dobry przykład.
4. Poproś bliskich o wsparcie.
Jeśli ktoś w Twoim otoczeniu ma zwyczaj namawiania do wspólnego picia (a w dobie koronawirusa coraz bardziej popularne stają się spotkania online przy alkoholu), nie wstydź się poprosić, by na jakiś czas „odpuścił”. Łatwiej będzie Ci uzasadnić swoją prośbę, jeśli sięgniesz po pozytywne argumenty, np. „Wiesz, zaniedbałem się trochę przez tę epidemię, zamierzam teraz lepiej się odżywiać i ograniczam picie, bo alkohol ma mnóstwo kalorii”. Jeśli zazwyczaj pijesz z domownikami, np. podczas wieczornego oglądania telewizji, zaproponuj trzeźwą alternatywę – zamiast otwierać butelkę wina przetestujcie np. przepisy na pyszne, bezalkoholowe koktajle z egzotycznych owoców. Dzięki temu podczas oglądania filmu nie będzie brakować Wam rytuału „popijania” czy choćby wyrobionego nawyku trzymania w ręku szklanki.
5. W wybrane dni zachowaj abstynencję.
Ważne, by w ciągu tygodnia
wyznaczyć sobie minimum dwa dni bez picia choćby łyka alkoholu (najlepiej pod
rząd). Istotne jest to, by być ze sobą szczerym i nie naginać ustalonych zasad
– jeden, nawet słaby drink czy szklanka piwa to już złamanie abstynencji.
Na koniec warto podkreślić, że w
niektórych wypadkach konieczne jest nie tylko ograniczenie, ale całkowita
rezygnacja z picia alkoholu – i to nie tylko w czasie epidemii. Dotyczy to
przede wszystkim kobiet w ciąży i matek karmiących (negatywny wpływ alkoholu na
zdrowie dziecka został wielokrotnie udowodniony), a także młodzieży i osób
przyjmujących leki. Z alkoholu powinni zrezygnować także rodzice, którzy
opiekują się dziećmi – w trosce o ich bezpieczeństwo.
„Kiedyś piłem tylko w weekendy, teraz zdarza mi się to każdego dnia”. Brzmi znajomo? Wiele osób w czasie epidemii częściej sięga po alkohol. Sprzyja temu życie w izolacji, brak obowiązku stawiania się w pracy wcześnie rano, odwożenia i przywożenia dzieci ze szkoły.
– Jestem zżyta z koleżankami z
biura, a teraz nie możemy się widywać. Dlatego praktycznie co wieczór umawiamy
się na wideorozmowę przy winie – opowiada 32-letnia Kasia. Przyznaje, że
spotkania nie kończą się na jednym kieliszku i rano coraz częściej budzi się z
kacem. – Przed epidemią też mi się to zdarzało, bo jestem raczej imprezowym
typem. Ostatnio jednak mnie zmroziło, kiedy na służbowej wideorozmowie, w samo
południe, jedna z koleżanek była ewidentnie na rauszu, a z pola widzenia
kamerki zapomniała usunąć drinka! Inne dziewczyny też to zauważyły. Nie
wiedziałyśmy, jak się zachować, i po prostu przemilczałyśmy tę sprawę. Po
zastanowieniu stwierdziłam, że czas trochę przyhamować z piciem, bo to może się
wymknąć spod kontroli.
Statystyki sprzedaży alkoholu
poszybowały w górę na całym świecie. Zagraniczna prasa pisze o „happy hours”,
które przeniosły się z barów i pubów do mieszkań. Drinki pite przed ekranami
laptopów i tabletów zyskały nawet własną nazwę – „quarantini” (internauci
prześcigają się w pomysłach na sporządzenie alkoholowych koktajli).
Faktem jest, że od wybuchu
pandemii w Australii odnotowano wzrost wydatków na napoje wysokoprocentowe o
34% w porównaniu do analogicznego okresu w 2019 r., w Wielkiej Brytanii
spożycie napojów alkoholowych wzrosło o 30%, a w Belgii – o 10-15%. W Kanadzie
badanie opinii publicznej wykazało, że 25% respondentów w grupie wiekowej 35-54
lat oraz 21% przedstawicieli młodszej grupy (18-34 l.) zwiększyło ilość
konsumowanego alkoholu.
Jak piją Polacy w czasie epidemii
Są już dostępne wyniki pierwszego
etapu badań zrealizowanych przez zespół prof. Jana Chodkiewicza z Instytutu
Psychologii Uniwersytetu Łódzkiego, których celem jest m.in. zdobycie wiedzy o
używaniu substancji psychoaktywnych (szczególnie alkoholu) w okresie pandemii.
Okazało się, że prawie 30% badanych pije ryzykownie alkohol.
Co to znaczy? Ta grupa Polaków
pije za dużo i za często, w dodatku w nieodpowiedniej sytuacji. Przykładem są
osoby, które po wybuchu epidemii przeszły na pracę zdalną, a na biurku obok
laptopa stawiają w ciągu dnia butelkę z winem lub piwem. Państwowa Agencja
Rozwiązywania Problemów Alkoholowych zwraca uwagę, że u osoby, która pije
ryzykownie, w przyszłości prawdopodobnie wystąpią szkody zdrowotne – o ile nie
ograniczy konsumpcji.
Światowa Organizacja Zdrowia
wyróżnia jeszcze dwa inne wzory spożywania alkoholu. Picie szkodliwe dotyczy
osób, u których alkohol spowodował już szkody – somatyczne, psychiczne i
społeczne. Z kolei uzależnienie to sytuacja, gdy picie alkoholu dominuje nad
innymi sprawami, kiedyś mającymi dla nas większą wartość. Osoba uzależniona
czuje silne pragnienie alkoholu. Traci kontrolę nad zachowaniami związanymi z
piciem (np. próbuje podjąć działania zmierzające do tego, by pić mniej, ale są
one nieskuteczne). Tolerancja na alkohol zwiększa się; ta sama dawka może nie
przynosić już oczekiwanego efektu.
Zrób test i poszukaj wsparcia
Jak ocenić swoje picie? W
autodiagnozie, a następnie podjęciu indywidualnej pracy nad ograniczeniem picia
pomocna może być platforma internetowa E-POP (E-Program Ograniczania Picia) (https://epop.pl/). Użytkownik zaczyna od wykonania
dwóch testów – tzw. Skali Picia Problemowego oraz testu AUDIT. To szansa, by
przyjrzeć się swojemu piciu, a jeśli okaże się, że stanowi ono problem –
osiągnąć sukces w ograniczeniu konsumpcji. Co istotne, korzystanie z aplikacji
i platformy www jest anonimowe i bezpłatne. Uczestnik może w każdej chwili
zrezygnować z udziału w programie. Aplikacja i platforma powstała we współpracy
Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych z Uniwersytetem
Jagiellońskim Collegium Medicum.
Jeśli zależy ci na osobistej rozmowie z profesjonalistą, możesz zadzwonić do dowolnej poradni leczenia uzależnień. Ich listę znajdziesz na stronie Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (http://www.parpa.pl/index.php/placowki-lecznictwa). W niektórych gminach pomimo epidemii działają wciąż punkty informacyjno-konsultacyjne, które mogą świadczyć pomoc telefonicznie lub online. Wsparcia psychologicznego udzielają także operatorzy infolinii dla osób dotkniętych skutkami COVID-19 pod numerami: 888 960 980, 888 900 980 (telefon Fundacji Vis Salutis czynny codziennie od 10 do 18).